RADOM
Polityczne trzęsienie ziemi w Radomiu

Prawo i Sprawiedliwość żąda dymisji prezydenta Radomia za zorganizowanie potańcówki w klimacie PRL. Jeśli tego nie zrobi działacze podejmą przygotowania do przeprowadzenia referendum w sprawie jego odwołania. Czy rocznica społecznych protestów, stłumionych krwawo przez władze PRL to stosowna okazja do urządzania potańcówki w stylu lat siedemdziesiątych?
Nie milkną echa sobotniej zabawy, którą zorganizowano w ramach 50. rocznicy robotniczych wystąpień 25 czerwca 1976 roku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w czasie zabawy wiceprezydent miasta Marta Michalska-Wilk, zrobiła sobie zdjęcie z funkcjonariuszami MO i ZOMO. To właśnie ta formacja była odpowiedzialna na "ścieżki zdrowia", przez które przechodzili pół wieku temu zatrzymani w czasie protestów. Szef radomskich struktur PiS poseł Marek Suski:
Andrzej Sobieraj ze Stowarzyszenie Działaczy Opozycji Antykomunistycznej dodał, że władze Radomia zorganizowały w sobotę "chocholi taniec":
Jan Rejczak, były wojewoda radomski, poseł i radny mazowiecki był uczestnikiem protestu. Mówił, że nie można pozwolić na zmianę narracji historycznej o tamtym proteście.
Poseł Radosław Fogiel zastanawiał się retorycznie, co trzeba mieć w głowie, żeby będąc Radomianinem, wpaść na pomysł, żeby zainaugurować rok 50-lecia protestów robotniczych w czerwcu 76 radosną imprezą przepojoną nostalgią za PRL-em:
Całkowicie odmienne zdanie w sprawie potańcówki ma Marta Michalska-Wilk, wiceprezydent miasta:
Trochę dalej poszedł prezydent radomia Radosław Witkowski, który przyznał, że historyczna inscenizacja z udziałem osób przebranych za funkcjonariuszy, była niefortunna i przekroczyła również granice jego osobistej wrażliwości.
Warto przypomnieć, szczególnie dla młodego pokolenia, że w czerwcu 1976 r. robotnicy zaprotestowali przeciw wprowadzanym przez władze podwyżkom cen żywności. Zastrajkowało łącznie około 60 tys. osób z 97 zakładów w 24 województwach. Na ulicach Radomia, Ursusa i Płocka odbyły się pochody i manifestacje, które przerodziły się w starcia z milicją.25 czerwca w Radomiu doszło do walk ulicznych. Zginęły dwie osoby – Jan Łabędzki i Tadeusz Ząbecki, przygnieceni przyczepą ciągnikową wypełnioną betonowymi płytami, którą sami próbowali zepchnąć w kierunku milicjantów. Uczestnicy protestów, przez rządzących nazwani pogardliwie „warchołami”, poddani zostali brutalnym represjom. Byli bici na tzw. ścieżkach zdrowia i wyrzucani z pracy. Niektórzy pozostali inwalidami na całe życie. Do dzisiaj nie zostali osądzeni ani wydający polecenia, ani wykonawcy – członkowie ZOMO i pracownicy SB.




